Wszystkie wpisy, których autorem jest Carlo Maria Martini

O etyce

Niemało jest takich, którzy myślą, że to do Kościoła należy danie sygnału do wielkiej krucjaty dobra… Jednakże pierwszym obowiązkiem Kościoła nie jest wspieranie moralnej postawy ludzi. On ma przede wszystkim głosić Ewangelię miłosierdzia, nie zważając na to, kto na tym korzysta dla własnych interesów. Kościół dostarcza tego, co potrzebne jest, aby z uczciwego człowieka uczynić kogoś, dla kogo inspiracją jest ubóstwo Jezusa… Na tym polega to, co go różni od licznych głosicieli etyki służby. Kościół uważa, iż wraz ze słowami daje również siłę do wcielania je w czyn. Nie znaczy to, aby gardził on etyką, owszem, troszczy się bardzo o to, aby etyka była znana także w jej najgłębszych motywacjach. Jednakże człowieka nie zmieni się siłą etycznych nakazów!… Sama reguła etyczna nie uczy, jak człowiek ma dojść do decyzji o służeniu dobru wspólnemu. To siła, którą daje Bóg, jest tą, która naprawdę porusza serce człowieka i usposabia go do tego ducha ubóstwa i wyrzeczenia się własnego interesu, które są siłą wszystkich lojalnych sług państwa, wszystkich ludzi uczciwych.

„Corriere Della Sera”, lipiec 2011 r.

Nie można wciąż mówić, że Kościół ma tylko zakazy w dziedzinie etyki, gdyż jego pragnieniem jest wysłuchać ludzi i solidaryzować się z ich cierpieniem. (…) Musimy rozróżniać to, co pewne, od tego, co niepewne w dziedzinie postępu nauki i pomagać ludziom żyć z tą rozwijającą się stale nauką, której następstw nie potrafimy od razu zrozumieć.

Wywiad dla włoskiej telewizji SKY, czerwiec 2006 r.

Tam, gdzie zachodzi konflikt wartości, wydaje mi się bardziej wymowne etycznie zaproponowanie takiego rozwiązania, które pomoże życiu się rozwinąć, a nie takiego, które pozwoli mu umrzeć.

Z wywiadu dla tygodnika „L’Espresso”, kwiecień 2006 r.

O Aniołach

Słuszne jest, ażeby obok człowieka, który jest stworzeniem cielesnym, istniały także inne istoty, będące pośrednikami między człowiekiem i nieskończoną dobrocią Boga.

„Corriere Della Sera”, luty 2010 r.

O dialogu

Nie rozumiemy, dlaczego w odniesieniu do muzułmanów rządy europejskie nie zatroszczą się bardziej o zagwarantowanie im integracji i pokojowej egzystencji. Dlatego oczywiste jest, że należy przezwyciężyć trudności i występować przeciwko mentalności niektórych osób. Cel jest jednak konieczny, a jeśli go nie osiągniemy, znajdziemy się w wielkich tarapatach.

Dialog z islamem nie jest łatwy ponieważ nie istnieje tam centralna władza i nie bardzo wiadomo, kto go reprezentuje. (…) Jednakże dialog ten pozostaje istotny, także na szczeblu religii. Nie jest to zdrada Jezusa Chrystusa, ale posłuszeństwo Jego woli. Nie będziemy może mieli piekła na ziemi, ale na pewno wiele trudności, jeżeli imigranci muzułmańscy pozostaną w swoich gettach, co może doprowadzić do gwałtownych ekscesów.

„Corriere Della Sera”, październik 2009 r.

Nie tylko można i należy uczynić wszystko, aby nie dopuścić do wojny cywilizacji, ale trzeba udowodnić, że rośniemy i dojrzewamy w konfrontacji z innymi. (…) Nie osądzajmy i nie potępiajmy a priori, lecz wsłuchujmy się z sympatią, by starać się zrozumieć innego.

„Il Sole-24 Ore”

Szkoda, że inicjatywy na rzecz dialogu i współpracy żydów, chrześcijan i muzułmanów w Ziemi Świętej nie są tak nagłaśniane, jak wydarzenia polityczne w tym regionie.

Radio Watykańskie, styczeń 2005 r.

Mieszkając w Jerozolimie ma się okazję poznać przebogaty podkład stosunków dialogu, dobrej woli, wzajemnej pomocy, gościnności, przebaczenia, które ubogacają tę rzeczywistość . Niestety nie zawsze echo tego trafia do mediów, nie zawsze liczą się z tym politycy. Nie ulega jednak wątpliwości, że im więcej będzie osób, które szczerze zabiegają o pokój, szacunek dla drugiego człowieka, przebaczenie i pojednanie, tym większy wpływ będzie to mieć któregoś dnia także na płaszczyźnie politycznej.

Kard. Carlo Maria Martini do uczestników ekumenicznego marszu pokoju, który odbył się w Ziemi Świętej z inicjatywy archidiecezji mediolańskiej, czerwiec 2004 r.

Poszerzona Europa musi być świadoma istniejących różnic pomiędzy kulturą chrześcijańską a arabską, ale nie po to, aby zamykać się w fortecy, lecz po to, aby otworzyć się na wspólną wymianę, która zbuduje wzajemne zaufanie i otworzy drogę do prawdziwego pokoju.

Kard. Carlo Maria Martini podczas spotkania w mediolańskiej parafii św. Jana Chrzciciela, maj 2004 r.

Kto rzeczywiście miłuje pokój nie może iść na pasku osądów którejś ze stron, ani też podzielać pobieżnych i niepełnych stwierdzeń, lecz pomóc w przezwyciężeniu przyczyn konfliktu poprzez zdanie sobie sprawy z wartości, jakie są stawką w grze, które dotyczą przeżycia i wolności obywateli obu narodów.

„Corriere Della Sera”, listopad 2003 r.

O sytuacji na Kubie

Mam wrażenie, że wydarzenia na Kubie przypominają walkę między dwoma olbrzymami. Użyłbym porównania do Goliata i Dawida. Goliat jest olbrzymem. Ma potęgę wojskową, władzę polityczną, zdolność przyciągania uwagi narodu. „Siłą Dawida są jego przekonania. I Dawid zwyciężył.

styczeń 1998 r.

O 11 września

Właśnie pod wpływem tak dramatycznych wydarzeń Zachód zrozumie, że trzeba odmienić swe życie i przyjąć nową hierarchię wartości. Wydarzenia z 11 września ukazały zło, w jakim tkwimy, absurdalność społeczeństwa, dla którego bogiem są pieniądze, sukces – prawem, zaś jego czas odmierzają godziny otwarcia giełd światowych”. Chodzi tu o społeczeństwo, które niemal się ośmiesza pogonią za wirtualnymi inwestycjami i czysto umownymi transakcjami i które uzurpuje sobie prawo do eksportowania tego stylu na cały świat. Taką globalizację należy odrzucić.

Kazanie podczas tradycyjnej Mszy św. w wigilię (6 grudnia) uroczystości patrona Mediolanu – świętego Ambrożego.